(Historia bliska) Anna Kamieńska w Świdniku

post
autor: kf data publikacji: 24 kwietnia 2017 kategoria: 2013-2016 Archiwum SH

Anna Kamieńska (1920 – 1986) – poetka, pisarka i tłumaczka, autorka znanych i cenionych książek dla dzieci i młodzieży. Urodziła się w Krasnymstawie, ale dzieciństwo i młodość spędziła w Lublinie i Świdniku. Ukończyła Gimnazjum Unii Lubelskiej. Pierwsze próby poetyckie podjęła jako 14-latka, na łamach wydawanego przez Józefa Czechowicza Płomyczka. Maturę zdała na tajnych kompletach. Po wojnie studiowała polonistykę na KUL, którą porzuciła na rzecz filologii klasycznej.
Przy ul. Leśnej (os. Adampol), w pobliżu budynku starej stacji, stoi dom czy raczej dwór, który został tu przeniesiony z Tarnowa ok. 1920 r. Mieszkali w nim przed wojną dziadkowie Anny Kamieńskiej ze strony ojca. Dom i świdnickie nadleśnictwo, w którym pracowała w okresie okupacji, wryły się głęboko w pamięć pisarki. Ślady Świdnika odnajdujemy w dzienniku poetki: „w zapachu jaśminu, w prawdziwej zimie, w urokach świdnickiego lasu, czy w wyglądzie leśnych ptaków”. W późniejszej twórczości Kamieńska uważała dzieciństwo za jeden z najważniejszych etapów ludzkiego życia. Motywy tego szczególnego miejsca odnajdujemy w wierszach i opowiadaniach: „Droga przez Biskupie”, „Drogowskaz”, „Mełgiew”, „Sadzenie ziemniaków”, „Bielenie izby”, „Siostro moja, przy mnie stań…” oraz „Pożegnanie dzieciństwa”.
Szczególnie ciekawe są wspomnienia Anny Kamieńskiej z okresu okupacji hitlerowskiej. Mieszkając w Świdniku, sama się kształciła, ale też udzielała konspiracyjnych lekcji. Współpracowała z drużyną świdnickich harcerzy, która powstała w maju 1940 r. i była kierowana przez Henryka Szcześniewskiego „Żurawia”. Wiemy, że organizowali tajne nauczanie wśród okolicznej młodzieży i wydawali konspiracyjną gazetkę „Jeszcze Polska nie zginęła”. Szczególnie cenną była działalność wywiadowcza grupy konspiratorów, zorganizowana wokół lotniska. Przekazywano meldunki z jego obserwacji do komórki ZWZ w Lublinie, informujące o ruchach wojsk niemieckich. Rolę łączniczki pełniła Anna Kamieńska.
Sama poetka wspominała, podczas spotkania w Lublinie w 1974 r., o pomocy udzielanej więźniom Majdanka. W grypsach zza drutów przesyłano niecodzienną prośbę: o przemycenie strof poezji. Szczególną umiejętnością odznaczała się babcia pisarki, która potrafiła zapiekać w bochenkach chleba książki tak by nie uległy zniszczeniu. Ten niezwykły chleb przesyłano potem więźniom i mimo kontroli nie udało się Niemcom odnaleźć tekstów. W ten sposób dostarczano za druty poezję Mickiewicza, Słowackiego czy Wyspiańskiego.
Anna Kamieńska wielokrotnie odwiedzała w Świdniku kuzynkę Marię Wołoszańską. Do miejsc dzieciństwa powracała także przez lata we wspomnieniach. Dlatego Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna przyjęła w 1995 r. imię Anny Kamieńskiej i z pieczołowitością gromadzi wszelkie pamiątki po poetce, której jej przyjaciel ks. Jan Twardowski zadedykował wiersz: Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Kamieńska, która nieraz prowadziła poetycki dialog z ks. Twardowskim, i tym razem odpowiedziała: „Nikogo nie zdążyłam kochać, choć się tak śpieszyłam”. Jednak ks. Twardowski zaświadcza, że Anna Kamieńska wiele miłości ofiarowała bliskim, a także nam, czytelnikom.

Mirosław Król

Głos Świdnika, nr 46 (2258), 18 października 2016r.
Zdjęcie: Unitki z tej samej klasy gimnazjum. Trzecia od lewej – Julia Hartwig, piąta od lewej – Anna Kamieńska; http://teatrnn.pl/leksykon/node/1552/anna_kamieńska_1920–1986