poniedziałek, 27 styczeń 2014 07:29

Wysocki

Bohatera filmu poznajemy na rok przed śmiercią, w trakcie schyłkowego okresu kariery, podczas trasy koncertowej zwieńczonej pamiętnym występem w uzbeckim Bucharze. To jeden z najciekawszych momentów w biografii artysty. Obfitował we wszystkie elementy, którymi żywi się dobre kino: skomplikowaną sytuację miłosną (rozdarcie pomiędzy przebywającą w Paryżu żoną Mariną i trwającą przy bohaterze 19-letnią studentką, Tatianą), sensacyjną intrygę (nakręcaną przez inwigilujące artystę i koncertujące na zupełnie innych instrumentach KGB), wreszcie - dramat człowieka, który ugiął się pod ciężarem własnego wizerunku, opowieść, przepraszam za wyrażenie, o rozpadzie ciała i ducha. Pyotr Busłow kręci biografię Wysockiego tak, jakby miał to być jego artystyczny testament, albo w ogóle ostatni film w dziejach kina. Każde słowo jest zapisane wielką literą, każdy gest urasta do rangi zaklęcia. W warstwie formalnej reżyser kokietuje widza podkręconym kontrastem, bajeranckimi "flarami", dynamicznymi jazdami kamery i panoramami "omiatającymi" rozbawione, wstrząśnięte albo natchnione osoby dramatu. Pokazując hulaszczy tryb życia bohatera, stawia na teledyskowy montaż. Portretując jego relacje z władzą, sięga po formułę nowoczesnego thrillera. W obydwu konwencjach zapomina o samym bohaterze – film nie stawia pytań ani o fenomen muzyki Wysockiego, ani o przyczyny jego wyjątkowego statusu w Rosji, ani nawet o artystyczną filozofię. 

źródło: Filmweb

Na film zapraszamy do kina Lot od 27 stycznia.

Czytany 1403 razy