(Historia bliska) Sobieski w Pilaszkowicach

post
autor: sh data publikacji: 24 kwietnia 2017 kategoria: 2013-2016 Archiwum SH

Pilaszkowice położone są malowniczo w dolinie rzeki Giełczew oraz na okalających je wzgórzach. Czy urok tego miejsca przyciągnął Jana Sobieskiego, hetmana wielkiego, pogromcę Turków i króla? Zapewne … skoro mieszkał tu nieprzerwanie przez kilkanaście lat.
Ród Sobieskich herbu Janina wywodzi się z Sobieszyna koło Ryk. Sebastian Sobieski (1486 – 1557) poślubił w 1516 r. Barbarę Giełczewską i otrzymał w wianie, między innymi Pilaszkowice. Pierwszym przedstawicielem rodu, który wszedł do sfer magnackich był Marek Sobieski (1550 – 1605), dziad króla Jana III. Cieszył się wielkim zaufaniem Stefana Batorego. Był wybitnym żołnierzem, człowiekiem o dużej odwadze i wielkim szermierzem, czemu dawał wyraz w przedbitewnych harcach. Batory miał powiedzieć, że „gdyby los całej Rzeczpospolitej zależał od jednego pojedynku, to zaufałby tylko Markowi Sobieskiemu”. Potem wieś znalazła się w rękach Jakuba Sobieskiego (1591 – 1646), kasztelana krakowskiego i ojca króla Polski. Przyjmuje się, że Jan Sobieski przebywał w Pilaszkowicach nieprzerwanie w latach 1646 – 1658, potem bywał tu tylko okazyjnie. Z Pilaszkowic datowanych jest kilka listów Sobieskiego do ukochanej Marysieńki.
Po ślubie z Janem Sobieskim, w Pilaszkowicach bywała także Maria Kazimiera. Urokliwe miejsce musiało jej przypaść do gustu, ale narzekała na ciasnotę barokowego dworu, zaprojektowanego przez słynnego Tylmana z Gameren. Dwór czy też pałac dotrwał do powstania kościuszkowskiego, kiedy to uległ zniszczeniu w pożarze. Klementyna z Tańskich Hoffmanowa w pracy „Wyjątki z dziennika drugiej w kraju naszym przejażdżki” daje jedyny opis dworu w Pilaszkowicach, a właściwie już jego ruin. W charakterystyce pochodzącej z czerwca 1826 r., pałac jest wąski i długi, przypomina raczej klasztor, parter jest murowany, drewniane piętro spłonęło podczas powstania. W kaplicy pałacowej odprawiane są nabożeństwa. Znajduje się w niej słynny obraz Matki Boskiej, podobny do tych w Częstochowie i Sokalu, który według tradycji Sobieski zabierał na wojenne wyprawy, także pod Wiedeń (na zdj.). Autorka podziwiała Jałowy sad – fragment ogrodu z „przepysznymi” lipami, zasadzonymi własnoręcznie przez Sobieskiego w układzie litery M … jak Marysieńka. Tradycja przekazała, że w tym miejscu, przed wyprawą pod Wiedeń, odbywała się uczta Sobieskiego z jego żołnierzami i okoliczną szlachtą. Potem przez Wilanów ruszył ku stolicy cesarstwa Austriackiego, by gromić Turków. Miejscowi pokazywali Hoffmanowej miejsce naprzeciwko królewskiego pokoju, gdzie w cieniu lip usypywano z darni kanapę, na której codziennie po obiedzie, król pan drzemał.
Niektórzy twierdzą, że w Pilaszkowicach mogła przebywać z królem słynna wydra Jana Chryzostoma Paska o imieniu Robak, a zabił ją nie przypadkowy dragon, a osadzony tu turecki jeniec. Król Jan w porywie gniewu kazał przybić w łańcuchach do ściany pałacowego lochu, gdzie jęczał w mękach. Cóż … każde niezwykłe miejsce ma swoją legendę.
Po śmierci Jana III królowa Marysieńka przekazała Pilaszkowice królewiczowi Jakubowi Sobieskiemu, a ten sprzedał je śląskim magnatom Braunschweigom. Dziś na pałacowym wzgórzu wznosi się XIX-wieczny dworek ,w niczym nieprzypominający pałacu Sobieskich. Opodal można podziwiać urokliwy spichlerz z ręcznie ciosanymi drewnianymi belkami, a u stóp wzgórza rozciąga się malownicza dolina Giełczwi z licznymi stawami, starym młynem i ruinami gorzelni. W kościele parafialnym w Częstoborowicach można obejrzeć odrestaurowany XVII-wieczny obraz Matki Bożej Zwycięskiej, tak ceniony przez króla Jana Sobieskiego.

Marian Król

Głos Świdnika, nr 48 (2260), 25 listopada 2016r.
Zdjęcie: Grzegorz Chowicki, 2016