Jak Świdnik trafił do elity

post
autor: sh data publikacji: 25 kwietnia 2017 kategoria: 2013-2016 Archiwum SH

W 1956 roku dokonał się historyczny przełom w krótkiej historii Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Z wytwórcy zespołów do odrzutowych samolotów myśliwskich produkowanych w Mielcu, stała się członkiem elitarnego klubu zaledwie kilku firm na świecie budujących śmigłowce.
Budowa śmigłowca jest o wiele bardziej skomplikowana niż samolotu. Występują zjawiska fizyczne, które w latach 40. i 50. nie były całkowicie wyjaśnione i opanowane, takie jak flatter, czyli drgania łopat wirnika, bądź rezonans przyziemny. W locie postępowym, przy większych prędkościach, dochodzi do tak zwanego kryzysu falowego i oderwania opływu powietrza. Nie wdając się w szczegóły, sprawiały i nadal sprawiają one konstruktorom śmigłowców dużo kłopotu.
Mimo występowania tych wszystkich problemów, w latach 1950-60, śmigłowce zaczęły osiągać wysoką sprawność i żywotność, umożliwiającą im powolne zastępowanie samolotów w niektórych sferach praktycznego zastosowania statków powietrznych.
Polska zawsze należała do krajów, w których powstawały konstrukcje lotnicze. Nie inaczej było w przypadku śmigłowców. Już w 1950 roku, w Głównym Instytucie Lotnictwa w Warszawie, w zespole pracującym pod kierownictwem inż. Bronisława Żurakowskiego, powstał pierwszy eksperymentalny śmigłowiec BŻ-1 Gil. Śmigłowiec został oblatany przez głównego konstruktora w kwietniu tego roku, ale nie doczekał się seryjnej produkcji. Dziewięć lat później ten sam zespół konstruktorów opracował czteromiejscowy śmigłowiec BŻ-4 Żuk, który niestety podzielił losy poprzednika.

Śmigłowiec związany ze Świdnikiem
Historia polskiego śmigłowca miała się jednak na stałe związać nie z Warszawą, lecz ze Świdnikiem. Pod koniec pierwszej połowy lat 50. zdecydowano o przeniesieniu do Polski produkcji śmigłowca Mi-1, wytwarzanego od 1950 roku w zakładach w Kazaniu. Dla kierownictwa i pracowników wytwórni było to ogromne wyzwanie. Jej ówczesny dyrektor Aleksander Smolarkiewicz postanowił stworzyć bazę konstrukcyjno-doświadczalną. Powstały więc biura konstrukcyjne, wydział prób i badań oraz wydział budowy prototypów. Był to zalążek późniejszego Zakładu Badawczo-Rozwojowego, w którym w latach 70. powstał Sokół, a dwadzieścia lat później śmigłowiec SW-4, oryginalne, polskie konstrukcje, które stanowią dziś podstawowe produkty PZL-Świdnik.
Warto przypomnieć kilka nazwisk ludzi podejmujących się trudnego zadania wprowadzenia śmigłowców do produkcji. Kierował nimi Kazimierz Michalik, dyrektor techniczny wytwórni. Głównym konstruktorem biura prototypów został Jerzy Kotliński, a głównym konstruktorem biura produkcji seryjnej Zbyszko Kodłubaj. Kierownikiem wydziału prób i badań był Stanisław Łobacz, kierownikiem wydziału prototypów Romuald Nowakowski.

Pionierska trzydziestka
Opanowaniem produkcji śmigłowców zajmowało się początkowo zaledwie trzydzieści osób. Jednym z pierwszych zadań było rozrysowanie geometrii płatowca, czyli kadłuba. Leżąc na pomalowanych, stalowych płytach ułożonych na podłodze, traserzy rozrysowywali stalowymi rylcami poszczególne rzuty i przekroje konstrukcji. Kierownikiem wydziału był Tadeusz Szymański. Jednocześnie, w dziale głównego technologa, kierowanym przez Bogusława Tatarka, opracowywano dokumentację konstrukcyjną oprzyrządowania do produkcji części, zespołów, spawania i montażu śmigłowca. Bardzo odpowiedzialne zadanie przypadło wydziałowi dużych przyrządów, którego szefem był Tadeusz Usyk.

Wraz z dokumentacją licencyjną przybyli do Świdnika radzieccy doradcy, którzy mieli przekazać polskim kolegom swoją wiedzę i doświadczenie. Najbardziej wśród nich znanym i cenionym był Mikołaj Otdieleńcew, który okazał się również człowiekiem wielkiej życzliwości. Pomocą służył również chętnie sam Michaił Mil, szef biura konstrukcyjnego, które stworzyło wiele udanych, znanych na całym świecie konstrukcji śmigłowcowych, między innymi produkowany w Świdniku od połowy lat 60. do dzisiaj śmigłowiec Mi-2. Ogromnym szacunkiem cieszył się także sławny radziecki pilot oblatywacz Wsiewołod Winnicki.
W ramach otrzymanej licencji do Świdnika przywieziono w skrzyniach trzy śmigłowce rozłożone na części. Po ponownym zmontowaniu służyły do szkolenia pierwszych polskich pilotów śmigłowcowych, jak również do prezentacji.

23 marca 1956 roku odbył się pierwszy lot śmigłowca Mi-1, zmontowanego z części i zespołów radzieckich. Oblotu dokonał Wsiewołod Winnicki. Pierwszym śmigłowcem wyprodukowanym całkowicie w Świdniku wzniósł się w powietrze dokładnie rok później, 22 marca 1957 roku, już polski pilot, Janusz Ochalik.

Na podstawie materiałów przygotowanych przez Stanisław Trębacza – Jan Mazur
Głos Świdnika nr 21/2006

Źródło: Świdnik na kartach historii